Milicz bez pieniędzy na żłobek. Z pustego i Salomon nie naleje!

Na czwartkowej, XXXVIII Sesji Rady Miejskiej w Miliczu burmistrz Wojciech Piskozub potwierdził radnym utratę 2,3 mln zł dotacji z Krajowego Planu Odbudowy przeznaczonej na rozbudowę żłobka o 32 miejsca. W trakcie obrad ujawniono jednak istotny szczegół – Wojewoda Dolnośląska uznała protest sąsiada za bezzasadny i go odrzuciła. Inwestycja formalnie nie ma już żadnych przeszkód prawnych, brakuje jedynie finansowania.

Dlaczego gmina straciła dotację

Rzecznik wojewody Tomasz Jankowski wyjaśnia, że powodem zerwania umowy było wielokrotne niedotrzymywanie terminów przez samorząd. Pierwotnie prace miały ruszyć w lipcu 2024 roku. Termin ten przesunięto na październik 2025 roku, a następnie gmina zobowiązała się przedstawić protokoły odbioru robót do 24 lipca 2026 roku. Żadnego z tych zobowiązań nie udało się dotrzymać, co ostatecznie przesądziło o utracie ponad 2,3 mln zł wsparcia z programu Aktywny Maluch.

To nie pierwszy taki przypadek

Utrata dotacji na żłobek nie jest odosobnionym zdarzeniem. Wcześniej gmina Milicz nie otrzymała unijnego dofinansowania na budowę ścieżki rowerowej łączącej Grabownicę z Gołkowem – blisko 15 mln zł miało pokryć znaczną część kosztów tej inwestycji, szacowanej na ponad 20 mln zł. Mimo wysokiej oceny merytorycznej projektu wniosek odrzucono z przyczyn formalnych, wskazując błąd w analizie finansowej. Dofinansowanie na podobne inwestycje otrzymały tymczasem inne gminy regionu. Radny Piotr Lech ocenił wówczas, że burmistrz nie poinformował samodzielnie rady o utracie środków, a sprawa wyszła na jaw dopiero dzięki innemu radnemu.

Radni podzieleni w sprawie budżetu

Na sesji najwięcej emocji wzbudziła propozycja burmistrza, by usunąć z budżetu gminy utracone środki. Sprzeciwiła się temu opozycja, mająca w radzie większość. Na czele sprzeciwu stanął radny Piotr Lech, poprzedni burmistrz Milicza, z którego inicjatywy gmina pierwotnie otrzymała dofinansowanie. Jak podkreślał, w budżecie powinna pozostać zapisana kwota 2,3 mln zł dochodów, którą obecny burmistrz ma obowiązek pozyskać – to jego rola, a nie radnych. Zaznaczył, że brak realizacji tego dochodu będzie pierwszorzędnym powodem do nieudzielenia burmistrzowi absolutorium. Ostatecznie sporna kwota pozostała w budżecie w formie „zamrożonej” – jako zobowiązanie wobec włodarzy gminy.

Dwie wersje tego, co poszło nie tak

Gmina tłumaczyła się przewlekłą procedurą odwoławczą wywołaną protestem sąsiada. Wiceburmistrz Tomasz Chudy relacjonował, że po rozstrzygnięciu przetargu na rozbudowę jeden z sąsiadów wniósł skargę, która opóźniła inwestycję o kilka miesięcy i uniemożliwiła skorzystanie z dofinansowania – mimo że gmina prosiła wojewodę o wydłużenie terminu do września. Zapytany, czy prac nie dało się rozpocząć wcześniej, wiceburmistrz wskazał na malejącą liczbę urodzeń w gminie oraz rozwiniętą sieć żłobków prywatnych, które w jego ocenie w dużej mierze zaspokajają lokalne potrzeby.

Radni opozycji odrzucili tę argumentację, powołując się na dane dyrekcji placówki o rosnącej liście dzieci nieprzyjętych z braku miejsc. Zarzucili też obecnej ekipie rządzącej zaniechanie realizacji projektu, mimo że kompletna dokumentacja techniczna była gotowa już we wrześniu 2023 roku – długo przed upływem pierwszego, deklarowanego terminu rozpoczęcia prac.

Kluczowy zwrot: protest sąsiada okazał się bezzasadny

Podczas sesji przekazano informację, która zmienia dotychczasową narrację o winie za opóźnienie. Wojewoda Dolnośląska formalnie oddaliła protest sąsiada wobec inwestycji, uznając go za pozbawiony podstaw. W praktyce oznacza to, że działka przy ulicy Grunwaldzkiej oraz przygotowany projekt rozbudowy są w pełni zgodne z prawem – gmina nie musi więc szukać nowej lokalizacji ani zlecać nowej dokumentacji. Jedynym realnym problemem pozostaje brak środków, które przepadły z powodu sztywnych terminów rozliczeniowych programu unijnego.

Skala problemu w żłobku

Dane z rekrutacji pokazują, że rozbudowa placówki była realną potrzebą, a nie tylko formalnością. Jak informuje dyrektor żłobka Dorota Biernat, obecnie do placówki uczęszcza 48 dzieci. W rekrutacji na rok szkolny 2026/2027 złożono również 48 wniosków przy zaledwie 32 dostępnych miejscach, w efekcie czego 16 dzieci trafiło na listę rezerwową – rok wcześniej na liście oczekujących było ich aż 27. Od kilku lat nabory do żłobka kończą się więc listami dzieci nieprzyjętych, co potwierdza, że planowane 32 dodatkowe miejsca miały realnie odpowiadać na potrzeby mieszkańców.

Gmina szuka ratunku w Warszawie

W obliczu zablokowanego budżetu i formalnie uporządkowanej sytuacji prawnej lokalni radni zapowiedzieli poszukiwanie alternatywnego źródła finansowania dla gotowego już projektu. Padły apele do dolnośląskich posłów, w tym zaangażowanej w tę sprawę posłanki Jolanty Niezgódzkiej, o wsparcie w staraniach o środki z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.